"Bloga miałam kontynuować pod innym adresem lecz stwierdziłam, że założę zupełnie nowego."
Długo mnie tutaj nie było*, to dlatego że nie wiedziałam co pisać i nie chciało mi się - tak szczerze mówiąc.
Jestem na siebie bardzo zła, bo ciągle coś sobie obiecuje i nie mogę się tego trzymać. Podejmuję decyzje dotyczące mojej osoby, mojego ja - ale mi w końcu nie wychodzi, muszę wziąć się w garść i ogarnąć to bo jeśli tak dalej pójdzie to nic nie osiągnę, a co gorsza nadal będę stać w miejscu.
Po ponad roku wracam "Z nowymi doświadczeniami.." na stare "pole manewru" Przez ostatni czas bardzo dużo się zmieniło, przez ten czas kiedy mnie tutaj nie było. Pamiętam jaki miałam zapał do tego żeby zacząć prowadzić bloga a później - *pstryk* nagle to we mnie zniknęło, zamarło..
Dużo było powodów do tego by zapadła taka a nie inna decyzja, przykładowo: brak czasu, który pozwoliłby na systematyczne prowadzenie przeze mnie tego bloga. Teraz tak przysiadłam do tego zastanowiłam się i pomyślałam
"A może by tak zacząć jeszcze raz?
Oczywiście odpowiedź brzmi: Tak, czemu nie. Przcież należy dawać innym i sobie drugą szansę"
W tym roku uporałam się z pewną kolejną ważną poprzeczką w życiu i chciałabym dalej dążyć ku wyznaczonym celom.
* "Długo mnie tutaj nie było" - pisząc to miałam na myśli bloggera.
Zaczynam..od takiej małej negatywnej autoprezentacji, od czegoś co mnie w sobie irytuje.
Bardzo możliwym faktem jest, że to zły wybór na pierwszy temat w tym miejscu, ale zaryzykuje - nic nie stracę a wyleję z siebie co zbędne.
Jestem człowiekiem, więc jak każdy ludź na tym świecie mam wady, wady, wady, czasem zalety,
ale też i wady!
Od jakiegoś czasu mam problem
z mobilizacją do jakichkolwiek działań usprawniających moje umiejętności ale nie tylko.
Planuje tak wiele,
ale na tych planach się kończy.
Mam wrażenie, że brakuje mi kopniaka lub takiego "mentora" który by mnie w tym wspierał
i "zapalał" do działania.
Chociaż gdyby popatrzeć na to z drugiej strony, posiadam własne "ja"
które może zapanować nad sobą, tylko dlaczego występują takie a nie inne blokady? Wynika to pewnie z tego, że czasami dochodzę do dziwnych, przeróżnych i możliwe że niefortunnych wniosków, które jednak rzutują na postępowanie. To jest troche dziwne, że ludzie mają zapał i chcą czegoś ale nie zawsze mają się czym motywować. Uważam, że moim wyjściem z sytuacji wewnętrznego "kryzysu" rozwojowego jest znalezienie sobie centrum motywacji..
Chociaż! - Co jeśli ja już je mam, ale nie wiem czy to "centrum" chce być tym czynnikiem?

"Don't worry be happy!"
Po ponad roku wracam "Z nowymi doświadczeniami.." na stare "pole manewru" Przez ostatni czas bardzo dużo się zmieniło, przez ten czas kiedy mnie tutaj nie było. Pamiętam jaki miałam zapał do tego żeby zacząć prowadzić bloga a później - *pstryk* nagle to we mnie zniknęło, zamarło..
Dużo było powodów do tego by zapadła taka a nie inna decyzja, przykładowo: brak czasu, który pozwoliłby na systematyczne prowadzenie przeze mnie tego bloga. Teraz tak przysiadłam do tego zastanowiłam się i pomyślałam
"A może by tak zacząć jeszcze raz?
Oczywiście odpowiedź brzmi: Tak, czemu nie. Przcież należy dawać innym i sobie drugą szansę"
W tym roku uporałam się z pewną kolejną ważną poprzeczką w życiu i chciałabym dalej dążyć ku wyznaczonym celom.
* "Długo mnie tutaj nie było" - pisząc to miałam na myśli bloggera.
____________________________________________________________
Koniec z wyjaśnieniami:
Zaczynam..od takiej małej negatywnej autoprezentacji, od czegoś co mnie w sobie irytuje.
Bardzo możliwym faktem jest, że to zły wybór na pierwszy temat w tym miejscu, ale zaryzykuje - nic nie stracę a wyleję z siebie co zbędne.
Jestem człowiekiem, więc jak każdy ludź na tym świecie mam wady, wady, wady, czasem zalety,
ale też i wady!
MOTYWACJA - a raczej jej brak.
Od jakiegoś czasu mam problem
z mobilizacją do jakichkolwiek działań usprawniających moje umiejętności ale nie tylko.
Planuje tak wiele,
ale na tych planach się kończy.
Mam wrażenie, że brakuje mi kopniaka lub takiego "mentora" który by mnie w tym wspierał
i "zapalał" do działania.
Chociaż gdyby popatrzeć na to z drugiej strony, posiadam własne "ja"
które może zapanować nad sobą, tylko dlaczego występują takie a nie inne blokady? Wynika to pewnie z tego, że czasami dochodzę do dziwnych, przeróżnych i możliwe że niefortunnych wniosków, które jednak rzutują na postępowanie. To jest troche dziwne, że ludzie mają zapał i chcą czegoś ale nie zawsze mają się czym motywować. Uważam, że moim wyjściem z sytuacji wewnętrznego "kryzysu" rozwojowego jest znalezienie sobie centrum motywacji..
Chociaż! - Co jeśli ja już je mam, ale nie wiem czy to "centrum" chce być tym czynnikiem?

Jest jedno lekarstwo na takie wydziwianie:
WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ I NIE MARUDZIĆ!
"Don't worry be happy!"
Już wkrótce: Kolejny wpis o zupełnie innej tematyce!
Zapraszam, Nikola.
Zapraszam, Nikola.




Tak trzymaj Jenny! Trzymam kciuki w odnalezieniu odpowiedniego "centrum motywacji", oraz czekam na kolejne wpisy. <3
OdpowiedzUsuńDzięki Damian! Cieszę się, że tutaj wpadłeś pomimo tak późnej pory! Aktualnie jest (03:04) choć nie wiem czemu na zegarku blogowym jest godzina 17:47 a data 26 czerwca, haha śmiesznie! :*
UsuńNo i to mi się podoba! :3
OdpowiedzUsuńA temat świetny, bo u mnie ostatnio motywacja postanowiła spier**** na Jamajkę. :/
No i zostawiła mnie tu samą. xd